Nigdy nie sądziłam, że moje życie może tak wyglądać. Zaczęło się całkiem niewinnie, imprezy, małe kradzieże, straszenie innych pistoletami. Potem przerodziło się to w coś bardziej przerażającego, pierwsze zabójstwo, okradanie prywatnych domów i bójki. Najgorsze jednak w tym wszystkim było to, że nikt nie potrafił mnie od tego odciągnąć. Uważałam, że to dobrze że zarabiam pieniądze na mnie i na Acacie, ale kiedy dostawałam kolejne zlecenia bałam się samej siebie. Za każdym razem kiedy trzymałam pistolet w ręku byłam nieobliczalna. Nadszedł jednak ten dzień kiedy los wystawił mi rachunek za to wszystko co zrobiłam. Wszystko było tak skomplikowane, że chyba każdego by to przerosło. Mimo, że w pracy udawałam twardą kiedy z niej wracałam po moich policzkach spływały łzy, nienawidziłam swojego życia, wiedziałam, że źle robię ale było już za późno żeby się wycofać. To zaszło za daleko, a ja potrzebowałam pomocy. Wtedy się zjawił, tak on. Był taki jak ja, życia nie miał usłanego różami a mimo to, starał się zachowywać spokój. Szanse na jakiekolwiek przetrwanie w tym świecie były tak małe, że sami zwątpliśmy czy jest sens to kontynuować. Jednak za każdym razem gdy spoglądaliśmy w swoje bezsilne i zaplakane oczy dostawaliśmy sił i robiliśmy to do czego nikt by się nie posunął. Ale zacznijmy od początku, nazywam się Vanessa i jestem płatnym zabójcą, a ty?
* * *
Więc to był prolog, mam nadzieje, że zachęcił was trochę to czytania dalej.
Rozdziały będą się pojawiały raz w tygodniu, ewentualnie dwa o ile będę miała czas je opublikować, bo praktycznie wszystkie są już napisane.
Jeśli chcecie byś informowani o nowych zgłaszajcie się do mnie na twitterze: @pssbieber lub piszcie w komentarzach, w zakładce 'stali cztelnicy'
Dziękuje za każdy komentarz, wasze opinie mnie motywują.
Do zobaczenia.